- Liluś! - z zamyślenia wyrwał ją znienawidzony głos.
"Oto jedna z tych rzeczy."pomyślała ponuro"James Potter vel Bober, zmora mojego życia."
-Umówisz się ze mną? - w tłumie zauważyła rozczochrańca o czarnych włosach i orzechowych oczach.
- Chyba śnisz, Potter!!! - wrzasnęła Lily Evans - Odwal się ode mnie!
Ruszyła szybko przed siebie, mając nadzieję, że znajdzie swoją najlepszą przyjaciółkę Claudię (czyt. Klodię. dop.aut.) Robinson, która uchroniła by ją przed towarzystwem Bobra.
Myliła się jednak, bo ledwie zajęła wolny przedział, wtrynili się tam Huncwoci.
- No no, kogo my tu mamy? - gwizdnął Syriusz - Lily Evans bez swojej obstawy!
- Liluś, gdzie pogubiłaś koleżanki? - wtrącił Potter
- Nie twoja sprawa, Potter - warknęła Lily
- Oj Liluś, nie złość się, ja przecież wiem, że mnie kochasz, ale wstydzisz się do tego przyznać.
Tego było dla niej za wiele. Zerwała się z miejsca i trzasnęła Bobra w twarz.
-Liluś! - jęknął chłopak - dlaczego?
- a) bo jesteś idiotą ; b) bo cię nienawidzę ; c) WON!
-Ale....
- NIE SŁYSZAŁEŚ?! WON! W-O-N!!! WON!!!
Huncwoci mamrocząc wyleźli z przedziału. Myślała, jak unikac Pottea przez ten rok. Szósty rok w Hogwarcie. Wspominała poprzednie lata. Jak poznała Claudię, Dorcas, Alice...
Z zamyślenia wyrwało ją pukanie do drzwi. Do przedziału wpadły jej 3 przyjaciółki.
Po godzinnym witaniu i opowiadaniu o wakacjach, Alice oświadczyła:
- Wiecie co? Mam przeczucie, że ten rok będzie niezwykły.
ruda przewróciła oczami:
- Akurat. Będzie taki jak 5 poprzednich.
Jeszcze nie wiedziała, jak bardzo się myliła.
Wasz Mentos
Fajnie!
OdpowiedzUsuń